– Nie idziesz spać?
Bailey odgarnęła kosmyki włosów Toby’ego, które marszczyły się na jego policzku. – Wątpię, żebym zasnęła. Żołądek ściska mi się ze zmartwienia o Rexa.
Toby uchylił jedno oko, by spojrzeć w górę na Bailey z miejsca, gdzie jego głowa spoczywała na jej kolanach. Jego nocne widzenie sprawiało, że oczy świeciły, a Bailey była pewna, że jej również.
– Mnie też – mruknął. – Powinienem






