– Słucham? – Jenny otworzyła usta z oburzenia. – Co to ma, do cholery, znaczyć?
Bailey nigdy nie słyszała, by Jenny brzmiała tak gniewnie, ale teraz miała do tego pełne prawo. Ten człowiek właśnie bez ogródek nazwał ją prostytutką.
Mężczyźnie brakowało choćby odrobiny skruchy, gdy powtórzył swoje bulwersujące pytanie. Jenny prawie go uderzyła, gdyby nie lekkie pociągnięcie ręki Bailey na jej ramie






