Korytarz był pełen rwetesu wywołanego przez krewnych i przyjaciół tych, którzy znajdowali się w celach. Hol wypełniali strażnicy, prowadząc każdego gościa, jednego po drugim, by mogli zobaczyć się z tymi, do których przyszli. Atmosfera była pełna napiętego oczekiwania i niepewności. Bailey obserwowała ich wszystkich przez maleńki zygzakowaty otwór okienny, który ciągnął się wzdłuż wąskiej, tylnej






