Uroda obu mogłaby rzucać miasta na kolana, lecz reprezentowali zupełnie inne typy. Jeden był tak przystojny, że emanował silną, przytłaczającą aurą, podczas gdy uroda drugiego sprawiała wrażenie całkowicie nieszkodliwej. Jeden był obojętny i zdystansowany, drugi zaś – ciepły i czysty.
– Co ty tu robisz? Kazałeś im mnie pilnie tu ściągnąć, po co? – Josh był odrobinę zirytowany.
Jak Stanley mógł mu






