Biiip, biiip...
Kiedy miał już wyjść i przekroczyć próg drzwi, z tyłu dobiegł go klakson samochodu.
Stanley Batton lekko zmarszczył brwi i odwrócił się za siebie.
Jedyną rzeczą, jaką zobaczył, był czarny Bentley Arnage.
Szyba w samochodzie szybko opuściła się w dół. Fred Thomson wystawił głowę i posłał mu przyjazne spojrzenie. – Przystojniaku, jestem reżyserem, nazywam się Fred Thomson. Zastana






