Felix był w czwartej celi, przywiązany do łóżka, w kącie stało wiadro, a goły materac był splamiony jego krwią i potem. Był sam, więc szybko zdjąłem osłonę wentylacji i zeskoczyłem na podłogę.
– Felix – szepnąłem, trzymając jego głowę w dłoniach.
Wyciągnąłem nóż, który miałem przymocowany do kostki, i go otworzyłem. Przeciąłem więzy na jego rękach i nogach, a potem rozciąłem sobie nadgarstek i prz






