Milo i ja spaliśmy w ciężarówce, pokonując dwanaście godzin drogi powrotnej do Hartwell. Nie byliśmy w domu od ponad trzech lat, bo rzadko mieliśmy dzień dla siebie, zanim nie nadchodziło kolejne zadanie.
Potrzebowaliśmy dwóch dni, żeby spakować umeblowane mieszkanie, rozwiązać umowę najmu i wyjechaliśmy o piątej rano z dwoma rowerami na przyczepie, kierując się z powrotem do Georgii i w nieznane.






