Staliśmy na zewnątrz pałacu, gdy limuzyna powoli wjeżdżała na podjazd. Nasze smoki leżały na trawie, rozpościerając skrzydła, a teraz wstały i również patrzyły na samochód. Echo pchnął mnie do przodu, wbijając nos w moje plecy, przez co się potknąłem.
– Kretyn. – Echo wypuścił kłąb dymu z nozdrzy i zbliżył się do Milo.
Król próbował ukryć chichot, gdy wstałem i otrzepałem żwir z dżinsów. Jego pode






