**Lola**
Dottie nie musiała odchrząkiwać ani zabiegać o ich uwagę. Już ją miała. Wszyscy w pokoju mimowolnie pochylili się w jej stronę, jakby grawitacja uległa przesunięciu wokół jej laski.
Nie spieszyła się z zapaleniem kolejnego papierosa; trzymała zapałkę tak długo, aż dym zaczął wić się między jej palcami. Wtedy zaczęła.
– Opowiem wam historię – odezwała się w końcu. Jej głos nie był życzliwy






