**Dom**
Dom nigdy nie radził sobie z ciszą. W każdym razie nie z tą komfortową. Ta cisza miała w sobie pogłos po wystrzale broni – wszystko wokół niej wibrowało i nic nie osiadało na miejscu.
Nico powinien tu być. Rozparty wygodnie, z tym półuśmieszkiem, przez który Dom miał ochotę mu przywalić, a potem się z tego śmiać. Teraz był tylko stół, poświata monitorów, Dottie na swoim krześle niczym oska






