**Lola**
Obudziła się przy dźwięku miarowego oddechu. Nie tego mechanicznego – prawdziwego, ludzkiego, ciężkiego od wyczerpania.
Żebra wciąż bolały, skóra wciąż piekła tam, gdzie gaza owijała ją ciasno, ale głowę miała jaśniejszą. Mniej mgły, więcej ciężaru. Odwróciła się, powoli i ostrożnie, i znalazła go tam – Enza, złożonego na fotelu obok jej łóżka, z długimi nogami zgiętymi niewygodnie, z gło






