**Enzo**
Pokój wciąż wibrował śmiechem, gdy on w końcu pokręcił głową. Świst w płucach Doma brzmiał jak grzechot tłuczonego szkła, Gino zgiął się w pół oparty o ścianę, a Nico przestał udawać powagę, ramionami trzęsąc się za zasłoną własnej dłoni.
Nie tak to zaplanował. Chciał ciszy – tylko ona i ta kaczka, coś miękkiego do towarzystwa, podczas gdy on zajmowałby się bardziej krwawymi aspektami ich






