**Enzo**
Enzo pozwolił ciszy zawisnąć w powietrzu, lis lśnił między nimi jak groźba wyrzeźbiona w krysztale. W końcu wstał, jego krzesło odsunęło się z cichą ostatecznością.
– Na dziś wystarczy – powiedział, a w jego głosie brzmiał ciężar rozkazu. – Spotykamy się rano. Przejrzymy porty, Bellandiego, Rosjan – wszystko. Teraz ona potrzebuje odpoczynku.
Nikt nie oponował.
Obszedł stół, schylił się i






