**Lola**
Para kłębiła się wokół nich jak dym ze stosu pogrzebowego, unosząc się gęsto i bez końca, owijając ich w coś, co wydawało się mniej parą, a bardziej popiołami wszystkiego, co stracili. Dłonie Enza zaparły się o kafelki, zamykając ją w pułapce.
Jego usta przycisnęły się do jej skroni, szczęki, gardła – nie pocałunki, ale przysięgi. Obietnice wypalone prosto na jej skórze.
Kiedy się odsunął






