**Lola**
Świat skurczył się do czterech ścian, łóżka i klatki piersiowej Enza.
Trzy dni zlały się ze sobą jak akwarela zamieniona w błoto. Ranek, noc – bez znaczenia. Zasłony pozostawały w większości zaciągnięte, światło dzienne wkradało się tylko wtedy, gdy Enzo uchylał okno, by powietrze nie stało się stęchłe. Kawa stygła nietknięta na szafce nocnej. Jedzenie przybywało w torbach pod drzwiami, z






