Zarówno jej wściekłość, jak i zażenowanie wybuchły niekontrolowanie. Rzuciła się na niego, a jej paznokcie zadrapały policzek Williama, pozostawiając niewyraźne czerwone ślady.
William w końcu uniósł głowę znad jej piersi, a jego oczy były zabarwione pożądaniem, gdy na nią patrzył.
Po chwili namysłu nagle coś sobie przypomniał. „Jedliśmy dziś to samo, z wyjątkiem alkoholu. A ten przygotował Bryan”






