Alexander
Zjedliśmy śniadanie przy stoliku na tarasie, ocean rozpościerał się przed nami, lśniący błękitem w porannym słońcu. Olivia wydawała się teraz bardziej zrelaksowana, jej początkowa nieśmiałość ustępowała w miarę jedzenia.
– To jest dobre – przyznała, biorąc kolejny kęs jajek.
– Mówiłem. Jestem we wszystkim dobry.
– Z wyjątkiem pokory.
– Przeceniana cnota. – Wypiłem łyk kawy. – Więc, co ma






