Olivia
– Jesteś cicha – zauważył Aleksander, obserwując mnie tymi przenikliwymi oczami, które zawsze wydawały się widzieć za dużo.
– Po prostu delektuję się rybą – skłamałam, dźgając złocistą panierkę z większą siłą, niż było to konieczne.
– Liv.
– Co?
– Masakrujesz swoją kolację.
Spojrzałam na talerz, gdzie zamieniłam idealnie chrupiącą rybę w strzępy. – Po prostu jestem głodna.
Aleksander sięgną






