languageJęzyk
Strona główna/Królewski/Królewski Druh: Niewolnik/1. KSIĘŻNICZKA W PRZEBRANIU KSIĘCIA

1. KSIĘŻNICZKA W PRZEBRANIU KSIĘCIA

Autor: Blaire Ward4 kwi 2026

Dwadzieścia jeden lat później

KSIĄŻĘ EMERY.

– Jest taki śliczny – mruknął jakiś głos.

– To ten zniewieściały książę – powiedział inny.

W oczach trzeciego mężczyzny malowało się pożądanie. – Żaden mężczyzna nie powinien mieć tak wspaniałych włosów.

Książę Emery zignorował ich wszystkich, przechodząc z pałacowego dziedzińca do budynku z dumnie uniesioną głową.

To, że był przyzwyczajony do niechcianej uwagi, nie oznaczało, że nie przyprawiała go ona o gęsią skórkę.

Może i przez całe życie żył jako chłopiec, ale to wcale nie zapewniało mu pełnego bezpieczeństwa. Mężczyźni z Nawarry wsadziliby swojego członka we wszystko, co ma dziurę, zwłaszcza jeśli wyglądało choć odrobinę kobieco.

Zmysły Emery'ego były jednak zawsze w najwyższej gotowości. Z tego właśnie powodu był prawdopodobnie jedynym dwudziestojednoletnim prawiczkiem w Nawarze.

W dodatku jego siostra, księżniczka Aurelia, zawsze robiła wszystko, co w jej mocy, by go chronić. By mieć pewność, że jego sekrety pozostaną głęboko ukryte.

Wypadek powozu zabił ich rodziców piętnaście lat temu, a król Tyberiusz ich adoptował. Ten tyran zamienił ich życie w prawdziwe piekło.

Emery wszedł do korytarza prowadzącego do komnat Aurelii, gdy to usłyszał.

Pojękiwania.

Ciche, przepełnione bólem pojękiwania.

Ten dźwięk dobiegał z…

Wściekłość wezbrała w Emerym. Znowu to samo!

Zdeterminowany, popędził korytarzem i pchnięciem otworzył drzwi, dobywając miecza.

– Odejdź od mojej siostry w tej samej chwili, lordzie Sterling, albo przysięgam na niebiosa, że zetnę cię tam, gdzie stoisz! – warknął Emery.

Twarz ministra do spraw ludzkich wykrzywiła się z irytacji, a on sam przestał pchać. – Odejdź, mały książę. Psujesz całą zabawę.

Emery nienawidził docinki „mały książę”, ale z pewnością nie tak bardzo, jak nienawidził bycia nazywanym „kruchym księciem”. Z biegiem lat Nawarczycy nadali mu wiele przydomków z powodu jego drobnego i kobiecego wyglądu.

– Odejdź od niej w tej chwili! – Emery ruszył zdecydowanym krokiem w stronę łóżka, chwycił lorda Sterlinga i odepchnął go od Aurelii.

Z satysfakcjonującym łoskotem stary tuman runął na podłogę. Aurelia podniosła się z łóżka, zakrywając dłońmi swoje bezbronne ciało; jej twarz była zaczerwieniona od płaczu, a oczy zmęczone i opuchnięte.

Emery pociągnął siostrę w swoje ramiona, przytulając ją mocno. – Przepraszam, tak mi przykro, Lio.

– To nie była twoja wina.

– Dlaczego, do diabła, to zrobiłeś!? – Lord Sterling podniósł się z gniewem. – Wygrałem księżniczkę Aurelię uczciwie w karty podczas wczorajszego wieczornego spotkania. Król postawił ją w zakładzie i przegrał! Miałem mieć ją dla siebie przez co najmniej dwie godziny!

Oczy Emery'ego zapłonęły, gdy obrócił się na pięcie, stając z nim twarzą w twarz. – Jeśli jeszcze raz podniesiesz na nią rękę, przysięgam na niebiosa, że odetnę ci męskiego członka, lordzie Sterling.

– Nie odważysz się!

– Z chęcią przyjmę każdą karę, jaką wymierzy mi król – stwierdził z przekonaniem – ale ty pozostaniesz bez swojej męskości. Wybieraj mądrze.

Oczy lorda Sterlinga rozszerzyły się, jego dłonie opadły na krocze w opiekuńczym geście, a twarz poczerwieniała z gniewu.

– Król o tym usłyszy! – warknął minister. Chwytając swoje ubrania, wymaszerował z komnaty.

– Och, Emy, dlaczego to zrobiłeś? – Oczy Aurelii wypełniły się niepokojem. – Król znów może cię ukarać rozgrzanym batem.

– Nie obchodzi mnie to. Chodźmy do mojej komnaty. – Chowając miecz, Emery nie potrafił nawet spojrzeć siostrze w oczy, samemu będąc niebezpiecznie bliskim łez. Pomagając Aurelii się ubrać, wyprowadził ją z pokoju i poprowadził korytarzem.

To stare jak świat poczucie winy przebiegło po kręgosłupie Emery'ego. Aurelia zawsze go chroniła, nawet gdy przez to stawała się wyłącznym celem. Jego siostra nigdy go nie nienawidziła, lecz Emery nienawidził za to samego siebie.

Aurelia zawsze tryskała energią i zawsze była radosna. Lecz w chwilach takich jak ta, gdy bezczeszczono jej ciało, wyglądała zazwyczaj na po prostu zmęczoną. Znużoną światem.

Zmartwioną, w ręce jakiego kolejnego arystokraty przekaże ją król.

Znacznie później, po odświeżeniu się, Aurelia położyła się na łóżku, zamykając oczy.

– Emy? Moim najgorszym koszmarem z młodości była myśl, że zostanę sprzedana jakiemuś arystokracie w Corvus, ale teraz prawie żałuję, że ten bezduszny król tego nie zrobił, zamiast zmieniać zdanie – szepnęła Aurelia.

– Proszę, nie mów tak. – Emery chwycił jej dłoń. – Tamtejsze królestwo to prawdziwy koszmar. Wszędzie jest lepiej niż w Corvus, siostro. Cóż, z wyjątkiem ziem za wielką górą, oczywiście.

Na samą myśl o tym Emery zadrżał. Za tymi górami zamieszkiwali Likaoni.

– Czasami chciałabym móc opuścić to zapomniane przez bogów królestwo. – Pojedyncza łza spłynęła z oczu Aurelii.

Ja też, Lio. Ja też.

•••••••••

Tej nocy, po kąpieli, Emery stanął przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie.

Jego długie, jedwabiste czarne włosy opadały na ramiona, kaskadą niczym wodospad. Z rozpuszczonymi włosami wyglądał jak to, kim był w rzeczywistości. Jak dziewczyna.

Jak by to było żyć swobodnie, jak osoba odbijająca się w lustrze? Nie żyć w strachu przed kolejnym mężczyzną, który mógłby chcieć go wykorzystać, tak jak robili to z jego siostrą?

Emery fantazjował o poślubieniu mężczyzny swoich marzeń. Obrońcy. Kogoś na tyle potężnego, by zapewnić mu bezpieczeństwo, osłonić przed drapieżnikami i zwalić go z nóg swoją ogromną siłą i miłością.

To wszystko mrzonki. Niemniej jednak słodkie.

Rzeczywistość była zdecydowanie zbyt okrutna.

Otrząsając się z tych myśli, wczołgał się do łóżka i zamknął oczy, pozwalając, by ogarnął go sen.

.

.

Sen zaczął się tak, jak zawsze.

Mężczyzna wypełniał framugę drzwi, ukryty w cieniach. Był postawny, większy i bardziej męski niż jakikolwiek człowiek, jakiego Emery kiedykolwiek widział.

Wysoki jak olbrzym, sprawiał, że Emery czuł się malutki, jak osaczona ofiara.

– Kim jesteś? – Zaspany głos Emery'ego zabrzmiał drżąco, pełen strachu. – Czego ode mnie chcesz?

– Jesteś moja – powiedział, a jego głos był głęboki jak dudnienie pioruna. – Stworzona, by klęczeć przede mną. By leżeć na plecach. By być rżniętą tak ostro, że aż trzęsą ci się nogi. Wiercić w tobie, dopóki twoje dziurki się nie otworzą, rozchylone specjalnie dla mnie. Zostałaś stworzona, by bez przerwy błagać o mojego kutasa. Tylko mojego."

Twarz Emery'ego zapłonęła z szoku. Zgorszony, usiadł gwałtownie. – N-nie powinieneś mówić do mnie takich nieprzyzwoitych rzeczy! To niewłaściwe!

Lecz tajemniczy mężczyzna wkroczył do sypialni Emery'ego, wyłaniając się z cieni. Kiedy to zrobił, jego ciało przemieniło się w... bestię.

Najbardziej przerażającą, jaką Emery kiedykolwiek widział.

Likaona.

– O bogowie, o bogowie – oddech Emery'ego urwał się z przerażenia, gdy ogarnęła go panika. Ze wszystkich zmiennokształtnych na świecie, dlaczego LIKAON!?

Ruszył naprzód z wyraźnym zamiarem. Jego świecące na żółto oczy wwiercały się w Emery'ego, pełne głodu.

Potrząsając gwałtownie głową, Emery odsunął się w panice do tyłu. – Nie, nie, nie! Zostaw mnie w spokoju! – krzyknął. – Straże! Niech mi ktoś pomoże!

Ale nikt nie przyszedł.

Bestia wskoczyła na łóżko i znalazła się na Emerym, więżąc go pod sobą. Pazury rozdarły jego ubranie; bezbronne, kobiece ciało Emery'ego zostało wystawione na widok jego żółtych oczu.

Jego potężne uda zmusiły nogi Emery'ego do rozchylenia się, a wielki, potworny kutas otarł się o jego nietknięte kobiece łono i pchnął do środka...!

.

Emery obudził się z krzykiem. Jego ciało drżało i było zalane potem. Rozejrzał się po ciemnej, pustej sypialni.

– To był tylko sen – szepnął, wciąż drżąc. – Dzięki bogom. Tylko sen.

Znowu ten sam sen. Śnił mu się już od miesięcy.

Przełknął z trudem ślinę, przeczesując włosy drżącą dłonią. – Dlaczego wciąż mam ten przerażający koszmar?

Bardzo go to przerażało.

Likaon?

Nikt na tym świecie nie modlił się o spotkanie z Likaonem za swego życia. Z pewnością nie Emery.

A jednak, pomimo całego wewnętrznego przerażenia, żar tego snu wciąż utrzymywał się w jego ciele. Jego kobiece łono było inne w dotyku. Mokre.

Co to miało znaczyć?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: 1. KSIĘŻNICZKA W PRZEBRANIU KSIĘCIA - Królewski Druh: Niewolnik | StoriesNook