Zaoferowała mu się, by mógł się z niej pożywić. Dobrowolnie, z własnej woli. Dwa razy. Z jego strony byłoby tylko grzecznością zanieść ją do łóżka.
Nie miało to nic wspólnego z tym, że tak dobrze czuła się w jego ramionach, ani z jego niechęcią do wypuszczenia jej z nich. I z pewnością nie dlatego, że jej zapach, będący tak blisko... przynosił mu ukojenie.
Kiedy dotarli do bram Ravenwood, dziewczy






