KSIĘŻNICZKA EMERY
Otwierając oczy, po raz pierwszy od dni Emery czuła się... dobrze. Właściwie, to więcej niż dobrze.
Uporczywy ból głowy ustąpił, gorączka i dreszcze zniknęły, a opuchlizna zeszła, jakby nigdy jej nie było.
– Jak się czujesz?
Jej wzrok odnalazł Aurelię siedzącą obok niej; w oczach siostry wyczerpanie mieszało się z ulgą.
– Aurelia... – Głos Emery był zaledwie chrypieniem.
– Wszysc






