Krzyki Zandera przetaczały się przez korytarz lochów, odbijając się od ścian, podczas gdy Alaric piłował jego nogę kordelasem – gwiżdżąc przy tym powolną, melodyjną melodię. Krew tryskała, ochlapując szaty Alarica i tworząc rosnącą kałużę.
— To ostrze się stępiło — powiedział konwersacyjnym tonem, badając jego krawędź. — Podaj mi sztylet.
Strażnik podał mu go ze ściany narzędzi, spomiędzy lśniącej






