Esther patrzyła, jak Mia wychodzi, wciąż kłaniając się uprzejmie w drzwiach biura.
Nie uszło jej uwagi napięcie w ramionach dziewczyny ani to, jak nisko trzymała głowę. W sposobie, w jaki się poruszała, była gracja, ale też coś jeszcze… coś, co przypominało kogoś, kto nauczył się być cicho, kto opanował sztukę znikania w tle, nawet stojąc tuż przed tobą.
Oczy Esther śledziły ją, dopóki drzwi nie z






