– Mia, pozbędziesz się tego, prawda?
Mia nie mrugnęła. Nie drgnęła. Patrzyła prosto w oczy Ann i wypowiedziała słowa, które od dni ciążyły jej w piersi.
– Zatrzymam je.
W pokoju zapadła cisza.
Ann wydała z siebie dźwięk będący czymś pomiędzy prychnięciem a śmiechem, pełen niedowierzania.
– Co? – Zamrugała, jakby Mia właśnie ogłosiła, że przeprowadza się na Jowisza. Potem, głośniej i ostrzej, dodał






