Alex został. Został dłużej, niż Mia przypuszczała. Trzymał Aidena, dopóki drobne ciało chłopca nie rozluźniło się, dopóki niespokojne wiercenie nie ustało, dopóki jego mała rączka nie zsunęła się z koszuli ojca i nie bezwładnie opadła. Alex siedział tam, wpatrując się w pustkę, z Aidenem oddychającym miękko w jego ramionach.
Nie patrzył na Mię. Ledwie rzucił okiem w jej stronę. Wcale jej się to ni






