Alex uśmiechał się, patrząc na brata.
To był uśmiech płynący z głębi duszy, cichy, pełen wzruszenia, który wyrażał więcej niż jakiekolwiek słowa. Nic nie mówił. Nie musiał.
Sam widok Julliana stojącego tam, całego i zdrowego, wystarczył, by jego serce czuło się tak, jakby miało pęknąć.
Wciąż nie mógł w to uwierzyć.
Z Jullianem było lepiej.
Nie był tylko trzeźwy. Był w lepszym stanie. W jego oczach






