Korytarz był cichy, gdy mężczyzna prowadził ich wąskim przejściem statku; jego buty dudniły echem o podłogę.
Żadne z nich się nie odzywało. Szła, obejmując się ramionami.
Mężczyzna zatrzymał się w końcu przed drzwiami i odwrócił do nich. Nie mówiąc nic, wskazał ręką. Tylko skinienie głowy. Jego wyraz twarzy był pusty, nieczytelny.
Weszli do środka.
Niewiele tego było – zwykły pokój z trzema metalo






