– Mia, uspokój się.
– Gdzie ona zabierze mojego syna? Gdzie ona, kurwa, zabierze mojego syna? Ethan, gdzie? – powtarza Mia, a jej głos łamie się, gdy zrywa kurtkę z wieszaka i narzuca ją na siebie.
Jej ręce trzęsą się tak bardzo, że zamek zacina się w połowie, ale jej to nie obchodzi.
Łzy wciąż zamazują jej wzrok, ale ona wyciera je wierzchem dłoni, a jej oczy biegają po ulicy, szukając desperacko






