Mia wstała powoli z kanapy w salonie, jakby każdy ruch ją obciążał. Jej nogi były ciężkie, klatka piersiowa jeszcze cięższa. Wróciła do swojego pokoju, powłócząc nogami po podłodze.
W chwili, gdy weszła do środka, jej wzrok omiótł katastrofę przed nią.
Cały pokój był w nieładzie.
Jej spojrzenie padło na walizkę leżącą na ziemi, na wpół otwartą, z ubraniami wylewającymi się na zewnątrz jak bałagan






