Mia siedziała cicho na jednej ze zniszczonych ławek przymocowanych do zewnętrznego pokładu ogromnego statku towarowego.
Bryza była delikatna, ocierała pasma jej ciemnych włosów o policzek, ale nie ruszyła się, by założyć je za ucho. Po prostu siedziała tam, z oczami utkwionymi w bezkresnym morzu.
Woda była ciemna i szeroka, rozciągająca się w nicość. Tak jak jej przyszłość.
Niewiele jadła. Próbowa






