Ethan zabrał ich, by coś zjedli, wybierając przytulny lokal w mieście, który nie był zbyt głośny ani zatłoczony.
Mogli wreszcie słyszeć się nawzajem bez przekrzykiwania muzyki czy hałasu. Gdy weszli do środka, w powietrzu unosił się ciepły zapach świeżo przyrządzonego jedzenia.
Mia rozejrzała się, czując się nieco przytłoczona. Wszystko tutaj było po prostu inne – ulice, powietrze, ludzie, język.






