Alex siedział przy małym barku w swoim pokoju.
Jego dłoń poruszała się powoli, obracając szklankę i wprawiając trunek w wir.
Jego myśli były w nieładzie, ciągnąc go w różne strony.
Przez lata, które zdawały się być całym życiem, wierzył w jedną rzecz.
Że Mia odeszła, by go zranić. By odpłacić mu za każde okrutne słowo, każdy lekkomyślny czyn, każdą bliznę, którą zostawił na jej sercu.
I Boże, dał






