Drystan stoi przede mną, oddychając ciężko, a w jego oczach maluje się niepokój.
– Już niedługo – mówi z zapałem. – Będziemy na wybrzeżu za kilka godzin.
Marszczę brwi, zdezorientowany.
– Ile czasu minęło, odkąd ostatni raz się widzieliśmy?
– Półtora dnia?
– Półtora dnia? – powtarzam z niedowierzaniem. – Nie czułem, żeby to trwało tak długo...
Rzucam ostatnie spojrzenie do wnętrza kabiny i zamykam






