– Wiesz równie dobrze jak ja, że nie mogę brać jutra za pewnik – szepczę.
– Nikt z nas nie może. – Gładzi mnie delikatnie po plecach. – Może będziesz musiała walczyć trochę dłużej; jednak nikt nie ma tylu bliskich ci osób, co ty. Jeśli nie zdołasz sama zagwarantować sobie jutra, masz nas.
Zamykam oczy, czując wilgoć spływającą po policzkach. Płaczę w milczeniu, wiedząc, że tu jestem bezpieczna, że






