Uśmiecham się do siebie i idę dalej, aż docieramy do ustronnego miejsca, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał ani nie przerazi się tym, co zobaczy. Siadam na małym krześle, podczas gdy bóg woli skrzyżować ramiona i oprzeć się o skalną półkę.
– Dzisiaj chcę spróbować czegoś innego – informuje mnie.
Pstryka palcami i przed nami pojawia się zwierzę. Moją pierwszą myślą jest to, że nie żyje; jednak






