Jasnowidzka bierze maleństwo z rąk Naji, owija w kocyk i wkłada je w moje ramiona, patrząc na mnie swoim jedynym zdrowym okiem, jakby chciała coś powiedzieć. Maleństwo porusza rączkami, sprawiając, że materiał się zsuwa, odsłaniając jej obojczyki. Są tam małe, niemal niedostrzegalne fioletowe ślady. Przesuwam po nich palcami i odkrywam, że to nie ślady, ale łuski. Przykrywam ją ponownie, upewniają






