Z ust Cassiana wyrywa się irytujący chichot – to dość oczywiste, że znów wszedł mi do głowy. Nienawidzę go. Czy nie ma sposobu, żeby go powstrzymać? To absolutny gwałt na umyśle.
– Nie muszę wchodzić ci do głowy, żeby wiedzieć, że masz zakwasy. – Przez ułamek sekundy wydaje mi się, że widzę w jego oczach lubieżny błysk. – Od dziesięciu minut podskakujesz w tym siodle.
Zaciskam wargi i przestaję si






