Cisza jest tak gęsta, jakby przybrała cielesną formę i usadowiła się między nami jak trzecia osoba. Nie jesteśmy już tylko dwojgiem ludzi – albo człowiekiem i wampirem – wewnątrz powozu. Teraz cisza jest bytem wyciągającym szpony w stronę mojego gardła i zaciskającym je tak, że z każdym wdechem jest mi coraz ciężej. Moje palce bez przerwy wykręcają się na moich kolanach, splotą się i rozplatają w






