Banshee nie przestaje krzyczeć – nawet wtedy, gdy wycofuje się tyłem korytarzem i wyskakuje przez jedno ze szklanych okien. Pogoń za nią zajmuje mi więcej czasu, niż bym chciał, ale na podłodze zostają tylko odłamki rozbitego szkła – nic więcej. Odwracam się w stronę Drystana, całkowicie rozwścieczony. Wciąż klęczy, a z jego uszu kapie krew. Kiedy go mijam, wyciągam do niego dłoń, doskonale zdając






