Jeden z pierwszych, który się pojawia, to Eli. Wpada do pokoju, przeskakuje przez bar i od razu mnie obejmuje. Nawet nie przychodzi mi do głowy, żeby martwić się o jego magię, dopóki już mnie nie puści bez żadnego incydentu. Torin wstał i patrzy spode łba na Eli, który wznosi ręce w geście obronnym.
– Spokojnie, uważałem, żeby nie dotknąć jej skóry. Prawda, Rina? – mówi radośnie Eli. Nie czuję żad






