Wpuściłam Damiena, a Eli natychmiast wepchnął mu papierową torbę do rąk.
– Masz. Śniadanie – powiedział z radosnym uśmiechem. Damien wyglądał na zdezorientowanego, najwyraźniej jeszcze nie przyzwyczajonego do przesadnych zachowań Eli'ego. Położył papierową torbę na stole i otworzył ramiona, żeby mnie przytulić. Eli wytrzymał jakieś pół sekundy, zanim zdecydował, że musi się do tego włączyć. Owinął






