Następne trzy tygodnie i sześć dni mijają szybko, BARDZO szybko. Wpadamy w rutynę. Ja zostaję w barze, pracujemy. W dni wolne Torin i ja wychodzimy na wczesną kolację, zanim on wróci, żeby otworzyć bar. Jem śniadania z moim bratem, a nawet mam plany, żeby w przyszły weekend opiekować się dziećmi Catchera i Miry. Kiedy zdała sobie sprawę, że kiedyś pracowałam w przedszkolu, od razu poprosiła mnie o






