**Alina**
Woda zrobiła się letnia, para dawno zniknęła z lustra, ale nie ruszyłam się. Mój wzrok pozostał utkwiony we fragmencie brzucha tuż pod powierzchnią, płaskim, niczym nie wyróżniającym się, jak zawsze. A jednak...
– Jesteś tam, mała fasolko? – szepnęłam, głos ledwie poruszył powietrze. Powiedzenie tego na głos sprawiło, że wydało się to niebezpieczne. – Jesteś przerażająca w chuj... mam na






