**Mia**
Pożegnaliśmy się. Pocałowałam Islę w policzek, potem Rosę we włosy, a potem znów Islę w policzek, bo niektóre pożegnania potrzebują echa. Mason zamknął mnie w jednym ze swoich cichych, niedźwiedzich uścisków, które udają szybkie, choć nigdy takie nie są. Ariana ścisnęła mi palce i wręczyła pojemnik z jedzeniem, na który nie zasłużyłam, jakby wyczuła, jaką drobną uprzejmość zdołam udźwignąć






