Siniak na jej szczęce był ledwo widoczny, ale nie mogłem oderwać od niego wzroku. Za każdym razem, gdy odwracała głowę, przy każdym błysku światła lampy, który padał na ten ślad, krew wrzała we mnie mocniej. Chciałem wybiec przez drzwi i znów znaleźć Islę, ale drobna dłoń Aliny odnalazła moją koszulę i pociągnęła delikatnie, sprowadzając mnie na ziemię, zanim zrobiłem coś głupiego.
– Jesteś bardzi






