**Hunter**
Poranek uderzył jak młot. Głowa mi pulsowała, w ustach czułem smak popiołu, a każdy staw bolał po poprzedniej nocy. Ale nie byłem już pusty. Nie, coś innego zapuściło korzenie tam, gdzie była pustka. Wściekłość. Zimna, stała wściekłość, która paliła goręcej niż jakikolwiek kac. Dom wyglądał jak strefa wojny – rozrzucone szkło, potrzaskane meble, krew z naszych pięści rozsmarowana na ści






