Alina przesunęła dłonią po gładkiej krawędzi łóżeczka; jej dotyk był delikatny i pełen zamyślenia.
– Trzeba je jeszcze zabejcować i skręcić – mruknęła, na wpół do siebie.
Zanim zdążyłem choćby otworzyć usta, Hunter ożywił się, jakby właśnie dostała misję od Boga.
– Zrobię to teraz – oświadczył, już sięgając po elementy oparte o ścianę.
Twarz Aliny rozjaśniła się tym jasnym, nieskrępowanym uśmieche






