**Hunter**
W chwili, gdy Alina wspomniała, że chce mieć gotowe łóżeczko, rzuciłem się w wir pracy. Skoro chciała, żeby było zrobione, zamierzałem, do cholery, sprawić, by tak się stało. Dało mi to też idealną „wymówkę”, by nie musieć odbywać rozmowy o przyjściu Isli. Więc spędziłem większą część popołudnia w garażu, z podwiniętymi rękawami, rękami ubrudzonymi bejcą i lakierem, szlifując i polerują






