– Przepraszam, że tak długo mi to zajęło – mruknęłam, zrzucając buty z satysfakcjonującym stukotem, kopiąc je na bok; zużyta, popękana skóra zaszurała po podłodze z twardego drewna. Rzuciłam torbę przy drzwiach i bez chwili namysłu klapnęłam na starą, stęchłą, zieloną sofę, która wyglądała, jakby została wyciągnięta ze złomowiska dekady temu. Materiał, wyblakły i wytarty, ledwo ukrywał sprężyny, k






