**Hunter**
Droga do domu była jak przez mgłę. Światła miasta rozmazywały się w linie za oknem, profil Kaidena obok mnie był jak z kamienia. Żaden z nas się nie odzywał. Nie było już nic do powiedzenia po godzinach ustaleń pogrzebowych, rodzinnych spotkań, głosów dyskutujących o trumnach, kwiatach i godzinach, jakby to było kolejne zadanie do odhaczenia na liście. Kiedy weszliśmy do domu, cisza ude






